|
BLOG
26 maja 2009, 11:23
Ostatni sęp na Posterunku 21?
W końcu jakaś akcja w tej nudnej jak flaki z olejem eurokampanii. Media przez kilka dni trzymały gawiedź w napięciu, żeby wczoraj zakończyć niespodziewanym happyendem. Nikt prawie nie rozumie o co poszło i prawie nikt nie wie, jak to się stało, że się dogadali. I kto teraz powie, że nauka jest nudna?
W spór o udziały w spółce WCB EIT+ wkręcili się wszyscy, którzy lubią być widoczni w mediach - od rektorów, przez władze rządowe i samorządowe, po kandydatów do parlamentu europejskiego. To nic złego. W końcu dzięki tej zawierusze wszyscy chyba na Dolnym Śląsku wiedzą, jak nazywa się JM rektor politechniki. Wiedzą też, że we Wrocławiu rusza największy projekt badawczy w historii polskiej nauki. Wiedzą nawet, że Wrocław ma wiceprezydenta, a ministrem nauki i czegośtam jest pani Kudrycka! Ta nauka już nie pójdzie w las. Cała historia jest wielowątkowa. Główne wątki są znane i wałkowane we wszystkich mediach. Ciekawsze są te, które dostrzegane są przede wszystkim zza kulis. Dzisiaj widać już wyraźnie, że cała rozgrywka była kolejnym PR-owskim zagraniem służb prezydenta. Teza była prosta: gdyby nie Platforma Obywatelska to ludziom (we Wrocławiu) żyło by się lepiej, a Dutkiewicz byłby najlepszym prezydentem od czasów Mieszka I. Oczywiście w tle były stołki dla kolegów (prof. Luty et consortes) i kontrola nad spółką. Szczytem hipokryzji było jednak to, gdy prof. Luty, członek Rady Programowej XXI, bez cienia zmieszania mówił, że jego partia chce położyć łapę na spółce, żeby uratować ją przed wpływem polityków (czyt. polityków innej partii). Na sugestię, że to PO chce zawładnąć projektem, marszałek proponuje "wariant zerowy" (wycofanie się i miasta i województwa ze spółki). Jaką dostaje odpowiedź? Że to "głupota i niegodziwość". Przyjmując partyjniacki punkt widzenia autora tego cytatu (Paweł Wróblewski, szef Dolnego Śląska XXI), wiadomo o co mu chodziło: "głupota" bo marszałek rezygnuje z wpływu PO na spółkę, "niegodziwość" bo zmusza do tego samego DŚ21. Wariant zerowy dobił Dutkiewicza. Bo jak wiadomo, lepszy Wróbel w garści... Zgadza się więc po rozmowie z marszałkiem na podział fifty-fifty. Zapomniał pewnie, że 3 dni wcześniej zwołał specjalną konferencję, na której powiedział, że "są pewne granice elastyczności" i nigdy, ale to przenigdy, na wariant "pół na pół" się nie zgodzi. To przypomina pewną znaną anegdotkę o politykach i kobietach. Kobieta, gdy mówi "nie", to myśli "być może". Gdy mówi "być może" to myśli "tak", a gdy mówi "tak", to nie kobieta, a.... Z politykami jest inaczej. Polityk, gdy mówi "tak" to myśli "być może". Gdy mówi "być może" to myśli "nie", a gdy mówi "nie" to dupa, nie polityk. Szkoda, że prezydent wcześniej nie znał tej powiastki... Najbardziej poraża w całej sprawie jednak hipokryzja Lutego i niekompetencja zaplecza Dutkiewicza, które z uporem maniaka powtarzało tak idiotyczne argumenty przeciwko propozycjom Łapińskiego, że wypowiedź prof. Langera w jednej gazecie przeczyła jego wypowiedziom dla innej gazety. Zachowanie Pawła Wróblewskiego, który trochę spóźniony chciał przypomnieć się mediom i równocześnie podlizać pryncypałowi, wywołuje jednak coś więcej niż zniesmaczenie. Ten skądinąd dość sympatyczny i miły ongiś człowiek, dzięki swoim agresywnym wypowiedziom, staje się dolnośląskim Lepperem. Nie wiedzieć, czy to towarzystwo kolegów z Samoobrony tak na niego działa czy zwykła ludzka desperacja. A tej ostatniej nie ma się co dziwić. Gdy jego mentor polityczny oświadcza, że będzie głosował na Platformę i robi kampanie Protasiewiczowi, a klub w sejmiku, ledwo co powstały (po kilkumiesięcznych próbach), trzeszczy w szwach, to do Wróblewskiego świadomości dochodzi wreszcie, że może być ostatnim na Posterunku 21. Że ten cały Pic na Wodę 21 był tylko po to, żeby Dutkiewicz wynegocjował lepszą pozycję w rozmowach z PO, a mżonki o potędze politycznej Polski XXI odchodzą na przepełnione cmentarzystko konserwatywno-prawicowych projektów politycznych. Trudno się dziwić, że w takich okolicznościach nawet wróbel może być sępem, który pchany instyktem chcę załapać się na resztki padliny. (Wróblewski ma problem z danymi: niasto nie włożyło w spółkę 15 milionów tylko 5 i niczym nie poręczyło kredytu. Pracze przekaże za dwa lata, jak dobrze pójdzie. Reszty supozycji komentować nie warto, bo to tylko polityczna nawalanka). Zza kulis
KOMENTARZE
1. 29 maja 2009, 23:23 Przykro mi, ale fakty nijak się mają do komentarzy. Gdyż skomentowałeś nie to co się działo, ale to co mówiono. A jak wiadomo mówić można wszystko. DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
Bierny uczestnik małej polityki, badacz różnych teorii i kolekcjoner dziwnych sensacji. Natchniony przez kolegów, co to ciągle na zapleczu (dzięki chłopaki), doskonale wpisuje się w publiczną misję osób prywatnych i odwrotnie.
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |